Alpha Protocol - recenzja

Multiplatformowe

Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 

Kiedy pojawiły się informacje o tym, że firmy Obsidian Entertainment oraz Sega zamierzają wspólnie stworzyć nową grę RPG, byłem wniebowzięty. Od pierwszych doniesień o projekcie "Alpha Protocol" minęły cztery lata, a ja mogłem wreszcie przysiąść do ukończonej gry. Jak mi się spodobała? Tego dowiecie się w rozwinięciu.

 


Wstępniak

"Jam jest Alfa i... Protokół?!"

Przyznam, że po "Alpha Protocol" spodziewałem się rzeczy wielkich. Gra była tworzona już od 2006 roku, a dodatkowo termin planowanej premiery został znacznie przesunięty.

Skoro cały proces produkcyjny trwał tyle czasu, to pewnie otrzymaliśmy tytuł najwyższych lotów, prawda? No cóż... Po części.  Rzeczywiście jest  to jedna z ciekawszych gier RPG w ostatnich latach i nie sposób odmówić jej pewnego uroku, ale z pewnością nie jest to produkt doszlifowany.

Początkowe godziny z "Alpha Protocol" zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Natomiast im dalej w las, tym ciemniej. Mniej więcej w połowie gry zaczynała pojawiać się już pewna frustracja (wywołana głównie licznymi błędami), która pod koniec ustąpiła miejsca najzwyklejszemu w świecie zażenowaniu.

Skąd te odczucia? Zapraszam do dalszej części tekstu.

Fabuła
"Wybuchowa mieszanka, czyli Robert Ludlum, Tom Clancy, no i Ian Fleming... Znaczy się, Obsidian Entertainment!"

Fabuła jest z pewnością głównym motorem napędowym "Alpha Protocol" i powodem, dla którego powinniście rozważyć zakup tej pozycji. Mamy tu do czynienia z wyjątkowo ciekawym, mocno zakorzenionym w political fiction scenariuszem, który od samego początku potrafi nieźle wciągnąć gracza.

Przez całą grę sterujemy najświeższym nabytkiem supertajnej agencji "Alpha Protocol". Jako Michael Thorton musimy wykazać się nie lada sprytem i przebiegłością, aby udowodnić naszym pracodawcom, że potrafimy załatwiać sprawy z należytym zaangażowaniem... Czyli do końca, nie zważając przy tym na cenę. "Alpha Protocol" jest bowiem agencją widmo - tworem amerykańskich służb specjalnych, którego działa wytacza się jedynie w najcięższych konfliktach. Mike wkracza do akcji tam, gdzie na dobre zawiodła już dyplomacja.

Zresztą jedną z naszych pierwszych misji jest podróż do Arabii Saudyjskiej i zabicie Shaheeda, jednego z przywódców Al-Samad - antyamerykańskiej organizacji paramilitarnej, która w ostatnich latach stała się znacznie agresywniejsza i dokonała wielu ataków terrorystycznych na terenie Stanów Zjednoczonych, jak i państw europejskich, które utrzymywały ścisłą współpracę z USA.

Jeśli uda Wam się zabić Shaheeda, cała odpowiedzialność spadnie na zwalczające się wzajemnie ugrupowania terrorystyczne na Bliskim Wschodzie. Jeśli jednak zawiedziecie... No cóż, rząd Stanów Zjednoczonych wyprze się jakiejkolwiek odpowiedzialności za Wasze działania i zostaniecie pozostawieni na pastwę losu. Tak właśnie funkcjonuje oddział "Alpha Protocol" - jeśli się uda, świetnie! Jeśli nie... Umywamy rączki, radź sobie sam.

Brzmi interesująco? W takim razie zapraszam do spędzenia kilku chwil z gierką, bowiem zgłębiając się w dalsze szczegóły tej historii zepsułbym Wam jedynie przyjemność płynąca z odkrywania nieco zagmatwanej sytuacji politycznej ukazanej w "Alpha Protocol". Dość powiedzieć, że praktycznie na każdym kroku będziecie mieć do czynienia z dwulicowymi agentami, którzy zmieniają sojuszników niczym rękawiczki i tak naprawdę nigdy nie będziecie pewni komu możecie zaufać.

W przypadku fabuły gra rzeczywiście lśni. Bez względu na to jaką drogę obierzecie, prędzej czy później KAŻDA z Waszych decyzji będzie miała  spore znaczenie. Przy odrobinie kombinowania można nawet uniknąć większości cięższych potyczek i zaprzyjaźnić się z przedstawicielami wrogich frakcji. Można też oczywiście przegiąć i sprawić, że wszyscy będą chcieli pozbyć się Thortona.

Co jest natomiast najważniejsze... Żaden z podejmowanych przez Was wyborów nie będzie gorszy od innych. Przez cała rozgrywkę będziecie zdobywać  bowiem specjalne konwersacyjne perki, w tym również za podpadnięcie danemu ugrupowaniu. Tutaj twórcom należą się ogromne brawa za wysiłek włożony w system interakcji między bohaterami. Funkcjonuje to niezwykle sprawnie i zachęcą do kilkukrotnego przejścia gry.

Niewątpliwie warto poznać prawdziwe motywy każdej z dostępnych w grze frakcji, a tych jest cała masa. Amerykańskie organizacje rządowe (zarówno te prawdziwe, jak i wykreowane na potrzeby gry), terrorystyczne ugrupowanie Al-Sammad, rosyjskie gangi, chińskie służby bezpieczeństwa,  a nawet mafijna triada. Zwłaszcza, że zmiana sposobu zachowania agenta Thortona podczas ponownego przechodzenia wątku głównego "Alpha Protocol" ujawnia dodatkowe smaczki, o których nie mielibyście pojęcia podążając innym torem.

Szkoda tylko, że nie uświadczymy zbyt wielu zakończeń. Ot scenka rodem z filmów o przygodach Jamesa Bonda (czyt. seksowna kobitka, szampan, te sprawy), a do tego specjalne wydanie telewizyjnego dziennika komentujące większość z dokonanych przez nas w grze wyborów.

Pewnym wynagrodzeniem może być za to duża liczba scenek dialogowych między wszystkimi postaciami. Pod tym względem jest naprawdę ekstra i uwierzcie mi, że nie wystarczy przejśc gry jeden raz i zobaczyć kilku zakończeń na YouTube, aby w pełni ogarnąć ten tytuł.

Może się bowiem okazać, że zaufacie jakiejś postaci i ukończycie "Alpha Protocol" nie podejrzewając jej o jakiekolwiek złowrogie działania, ale już podczas drugiego podejścia odkryjecie, że przez cały czas "wsypywała" Was wrogom. Tego typu niespodzianek jest mnóstwo!

Generalnie o ile sama "wisienka na torcie" w postaci końcowych fragmentów gry mocno rozczarowuje, o tyle droga do niej jest bardzo satysfakcjonująca i naprawdę nie mogę zarzucić "Alpha Protocol" kiepskiej fabuły.

Warto wspomnieć też o tym, że język w używany w grze potrafi być bardzo brutalny albo sugestywny, dlatego z pewnością nie jest to pozycja dla najmłodszych. Zresztą jeśli główny bohater zastanawia się "ile pedalskich gepardów musiało zginąć dla tej kurteczki" patrząc na bajerancką skórkę w paski, to chyba nie muszę się specjalnie silić na jakiekolwiek tłumaczenia? Już nie wspominając o pewnej damie, która proponuje "zajechanie nas na śmierć"...

Grafika
"Przepraszam, który?! 2010?! 88 mil na godzinę, teraz! Chyba niechcący wylądowaliśmy w przyszłości!"

Dużym plusem jest animacja twarzy głównego bohatera i osób, które spotyka na swojej drodze. Są po prostu... Ludzkie! Mam przez to na myśli, że modele postaci nie wyglądają jak sztywne lalki i potrafią dość sprawnie odgrywać emocje. Wielka szkoda natomiast, że dzieje się tak jedynie w scenkach przerywnikowych.

Musicie bowiem wiedzieć, że animacja postaci wygląda tragicznie. Jak na grę wydaną w 2010 roku, całość zakrawa wręcz o kpinę. O ile ruchy Mike'a można jeszcze przełknąć (choć nie są wcale doskonałe), o tyle przeciwnicy zachowują się tak, jakby byli marionetkami kontrolowanymi przez niewidzialną rękę w przestworzach. Doskonale widać to podczas śmierci NPC'ów - tak badziewnego systemu ragdoll nie widziałem już od dawna. Pokonani przez nas wrogowie często wyginają się pokracznie, wykonują skomplikowany taniec w powietrzu i dopiero wtedy lądują na ziemi.

Same tekstury są sprawą dziwną, gdyż w kilku miejscach wyglądają nawet nieźle, a w kilku budzą delikatny uśmieszek politowania. Doskonałym przykładem jest tutaj misja na świeżym powietrzu w jednym z miast, które przyjdzie nam odwiedzić: same przedmioty na planszy nie prezentują się wcale źle, ale znajdujące się w oddali tekstury wieżowców to chyba jakiś żart. Ogromny, rozpikselowany obrazek, rozciągnięty do granic możliwości... Podobne artefakty można by wybaczyć jeszcze w poprzedniej generacji konsol, ale przy grze na PS3 i Xboxa 360, której tworzenie trwało cztery lata? Panowie, no bez jaj! Już lepiej prezentowałoby się jednolite, błękitne tło - szczerze.

Gra ma też ogromne problemy z kamerą, która z reguły nie nadąża za głównym bohaterem. Do tego system oświetlenia potrafi się losowo wyłączyć... Wiem, że brzmi to cudacznie, więc już wyjaśniam.

Powiedzmy, że wpadacie z impetem do hali fabrycznej, która jest oświetlona wielkimi halogenami. Wygląda to całkiem znośnie: światło pada tam gdzie trzeba, na ziemi pojawiają się cienie co większych obiektów. Podchodzicie do jakiegoś sejfu albo zablokowanego komputera i odpalacie mini-gierkę. Po jej zakończeniu w pomieszczeniu panują najpierw egipskie ciemności, po czym  źródła światła zostają przemieszczone, a wszystko wygląda wyjątkowo nienaturalnie. Jest to niestety częsty problem i ewidentna wtopa twórców gry. Tego typu błędy nie powinny mieć miejsca.

Swoją drogą, zwróciliście uwagę na słówko "większość" w poprzednim fragmencie? Do lwiej części przedmiotów w "Alpha Protocol" systemu cieniowania nie zaimplementowano w ogóle.

Teksturki lubią też znikać, głównie przy wczytywaniu pomieszczeń, a wczytywania jest sporo. Zastanawiająca rzecz, zwłaszcza jeśli weźmiecie pod uwagę, że mapki w kolejnych misjach są raczej małe...

Nie zmienia to jednak faktu, że gra będzie często ładować grafikę po przejściu z jednego pokoju do drugiego, a na dodatek nie pozwoli Wam się cofnąć - w końcu po co zaśmiecać pamięć? Skoro mowa już o zaśmiecaniu pamięci... Wystarczy się na chwilkę obrócić, a ciała pokonanych przeciwników przenoszą się magicznie do lepszego świata. Cud?

Gra nie radzi sobie też z dużą ilością przeciwników na ekranie. Podczas normalnej strzelaniny jest jeszcze w miarę OK, ale niech no tylko kilku wrogów rzuci w Waszą stronę granatem... Pora zapiąć pasy, nadszedł czas na pokaz slajdów!

Co prawda "Alpha Protocol" była budowana na silniku Unreal Engine 3, ale nie można tego specjalnie zauważyć. Liczba różniastych artefaktów graficznych i błędów na jakie można się natknąć jest po prostu zatrważająca. Wszystkie te niedociągnięcia miał chyba rozwiązać wszędobylski system rozmywania ekranu, ale spróbujcie go wyłączyć... Wygląda to słabo, oj słabo.

Dźwięk
"Błagam, postarajcie się... Jak tak dalej pójdzie, to gracze pourywają nam głowy!"

Aktorzy zatrudnieni do voice actingu wykazali się sporym profesjonalizmem. Głos każdej z postaci w grze autentycznie pasuje, przez co scenki fabularne ogląda się z przyjemnością. Każda wypowiadana kwestia niesie ze sobą dawkę emocji, więc gracze nie odniosą nigdy wrażenia, jakby mieli do czynienia z gadającymi ścianami, co niestety często zdarza się w innych produkcjach. Duży plus!

Zresztą wszystkie efekty dźwiękowe są jak najbardziej w porządku i od razu widać, że każdy z nich był tworzony z dużą dozą uwagi. Zmiana tłumika (a tych jest w "Alpha Protocol" sporo) wpływa na odgłos wystrzału, zjazd na tyrolce brzmi świetnie, a ciosy wyprowadzane przez gracza brzmią inaczej w zależności od tego czy przeciwnik stoi odłogiem, czy też blokuje.

Ścieżka muzyczna nie przeszkadza w grze, a wręcz budzi pozytywne skojarzenia z filmami takimi jak "Tożsamość Bourne'a", więc i tutaj nie mogę się do niczego przyczepić.

Opis gry
"Załatw kolesia jak prawdziwy szpieg! Co?! Nie no, jakie skradanie... Z piąchy go, z piąchy!"

"Alpha Protocol" jest grą podzieloną na misje, co niestety kłóci się z obietnicami otwartego świata, jakie mogliśmy usłyszeć dawniej od firmy Obsidian Entertainment. W zasadzie automatycznie nasuwa mi się skojarzenie z "Mass Effect 2". W tamtej grze większość wolnego czasu spędzaliście na statku kosmicznym, a następnie za pomocą mapki wybieraliście kolejny cel swej podróży. Tutaj zamiast statku mamy do czynienia z kilkoma "dziuplami" szpiegowskimi rozmieszczonymi na całym świecie, ale całość działa podobnie.

Historia opowiedziana w "Alpha Protocol" rozgrywa się na Bliskim Wschodzie, w Tajwanie, Rosji oraz we Włoszech. W każdym miejscu będziecie mieli dostęp do specjalnego apartamentu, w którym możecie przygotowywać się do następnych misji. Możecie korzystać z szafek z ukrytą bronią (do zmiany wyposażenia, na każdą misję możecie zabrać jeden pancerz i dwie giwery, a na dodatek garść szpiegowskich gadżetów - ekwipunek można modyfikować odpowiednimi częściami), jak również komputerów.

Za pomocą komputerów możecie kontaktować się mailowo z postaciami napotkanymi w grze (macie przy tym wpływ na treść maila - może być rzeczowy, agresywny lub zabawny), co odbije się na późniejszych wydarzeniach. Istnieje też możliwość handlowania uzbrojeniem na internetowym czarnym rynku, czy wreszcie kupowania informacji.

Ta ostatnia funkcja jest dość ciekawa, gdyż możemy np. zapłacić firmie ochroniarskiej, aby na czas wykonywania przez nas misji opuściła daną lokację. Możemy też poprosić elektryka pracującego w budynku, aby wyłączył dla nas kamery albo odciął zasilanie w działkach maszynowych. Czasami lokalne gangi zaproponują nam odciągniecie uwagi stróżów prawa i cywili, przez co włamanie się do jakiegoś budynku będzie dużo łatwiejsze. Innym razem zdobędziemy cenne dane personalne NPC'ów, co ułatwi nam podejmowanie dalszych decyzji.

System zdobywania informacji o napotykanych w grze postaciach jest zresztą wyjątkowo przydatny. Dlaczego? W "Alpha Protocol" natkniecie się na całkiem sporą gromadkę bohaterów niezależnych i przeprowadzicie niejedną rozmowę, a twórcy gry zrezygnowali ze znanego z większości RPG'ów "zawieszania czasu" podczas dialogów. Macie dosłownie kilka sekund na wybranie każdej z wypowiadanych przez Mike'a kwestii, dlatego zawsze lepiej przygotować się do nadchodzącej rozmowy. Dzięki kupowaniu teczek osobistych możecie dowiedzieć się, że ktoś jest np. wyjątkowo odporny na wszelkie formy zastraszania albo nienawidzi cwaniaków i żartownisiów.

Jeśli zaś chodzi o odciąganie uwagi wrogów... Niespecjalnie warto marnować kasę. Zwłaszcza, że skradanie się nie zawsze będzie najprostszą drogą do przejścia misji. Jeśli dodać do tego ewidentną głupotę przeciwników, to często łatwiej jest wpaść do pomieszczenia z zaopatrzonym w tłumik pistoletem, specjalną umiejętnością spowolnić czas i po prostu rozwalić głowy strażnikom, zanim ci zdążą włączyć alarm. Po co bawić się w zbędne wyczekiwanie? Niekiedy miną całe wieki zanim łaskawcy ruszą szanowne cztery litery i skręcą w boczny korytarzyk, umożliwiając nam tym przy tym swobodne przejście. Wspominałem już o tym, że niejednokrotnie wtopią się w podłogę i zamienią w obrotowe manekiny? Nie? Przykro mi, ale to jeden z poważniejszych bugów. Tyle ze skradania! :-)

Pomijając jednak sposób przechodzenia misji, każda z Waszych akcji jest odpowiednio komentowana przez bohaterów pobocznych. Pełne podziwu lub pogardy maile to zresztą nic w porównaniu z dziennikiem telewizyjnym, który na bieżąco śledzi Wasze poczynania. Wystarczy włączyć jeden ze znajdujących się w grze telewizorów - nie powiem, niezły patent.

Zostawmy jednak na chwilkę bardziej ogólnikową mechanikę gry, a przejdźmy do konkretów, czyli do współczynników. Punkty doświadczenia przyznawane są praktycznie za wszystko: umiejętne zagrania podczas dialogów, pomyślne włamanie się do jakiegoś systemu komputerowego, złamanie zabezpieczeń w zamku elektronicznym, otworzenie drzwi wytrychem, zlikwidowaniem przeciwnika... Innymi słowy - chyba tylko przechodzenie między poszczególnymi lokacjami nie przyczynia się do zdobywania kolejnych poziomów.

Powiedzmy jednak, że osiągnęliśmy już wyższy poziom wybranej na początku gry profesji (cztery podstawowe i dwie specjalne, z czego jedną należy odblokować) i wchodzimy do menu rozwoju. W co możemy zainwestować zdobyte punkty? Skradanie, walkę wręcz, biegłość w obsłudze danej broni, zwiększenie odporności na obrażenia, łatwiejsze włamywanie itp. Niestety pojawia się tu kolejny problem "Alpha Protocol" - wymaksowanie KTÓREJKOLWIEK umiejętności jest praktycznie jednoznaczne z uruchomieniem trybu "godmode". Kolejny dowód na to, że gra wyszła za szybko?

Chyba tak, gdyż w pewnym momencie Michael Thorton zamienia się w prawdziwego zabijakę, któremu nie straszny żaden przeciwnik. Właściwie już gdzieś w połowie gry przestajemy czuć jakiekolwiek wyzwanie płynące z rozgrywki, a wszystkie misje stają się śmiesznie proste. Możemy skorzystać z zaawansowanego kamuflażu optycznego i przebiec całą planszę niezauważonymi, włączyć tymczasową odporność na obrażenia i kompletnie olać wrogów, skorzystać z trybu typu "berserk", w którym obrażenia zadawane w walce wręcz będą horrendalnie wysokie lub spowolnić czas i oddać kilka precyzyjnych strzałów.

Dajmy na to, że walczycie z jakimś bossem... Cóż z tego, że dysponuje ogromnym minigunem albo potężnym karabinem snajperskim, skoro wystarczy na chwilkę wyściubić łeb zza osłony, zatrzymać czas i wystrzelić sześć pocisków prosto w głowę delikwenta? Jeśli do tego dodać jeszcze specjalną amunicję (tej można znaleźć kilka typów), której głównym zastosowaniem jest chyba polowanie na słonie, to jesteśmy w stanie rozwalić każdego w przeciągu kilkunastu sekund. Oczywiście jeśli w ogóle pragniecie bawić się w strzelanie, gdyż każdego możecie pokonać walką wręcz. Poważnie, uderzenia pięściami zadają wraz z odpowiednią mocą specjalną o wiele więcej obrażeń, niż jakakolwiek z dostępnych w grze spluw.

Już nie wspominając o systemie perków podobnym do tego z serii "Fallout", gdzie za pewne decyzje dialogowe otrzymujecie bonusowe punkty doświadczenia lub modyfikatory współczynników. Po kiego grzyba się męczyć? Twórcy "Alpha Protocol" mogliby po prostu umożliwić nam wpływanie na przeciwników poprzez sugestię w dalszych partiach gry, tak aby sami zakończyli swój żywot.

Ot taka opcja dialogowa - "ej stary, po co właściwie żyć, co?". Dla gracza stanowiłoby to podobne wyzwanie, a przynajmniej nie bylibyśmy skazani na utratę pocisków... Przepraszam, że tak ironizuję, ale za sprawą wciągającego wątku fabularnego (który jak dla mnie jest najbardziej pozytywnym aspektem tej produkcji) podchodziłem do gry trzy razy, w tym również na trybie hard i nigdy nie stanowiła dla mnie żadnego wyzwania. Nie oznacza to też, że jestem jakimś hardocorowym graczem.

Po prostu AI przeciwników jest żałosne, a poziom trudności w pewnym momencie gry staje się tak niski, że poradziłby sobie z nim nawet pijany szympans. Może tak miało być, może z czasem mieliśmy napotykać silniejszych wrogów... Nie wiem. Wiem natomiast, że ktoś dał tu ciała.

Nic to. Przechodzimy kolejne misje, dopakowujemy naszą postać, fabuła zaczyna nas wciągać na dobre i nagle... Wątek fabularny urywa się, a samo zakończenie pozostawia uczucie ogromnego niedosytu i pewnego niesmaku. Wyobraźcie sobie, że oglądacie świetny film w telewizji, ale w najciekawszym momencie zostajecie uraczeni bloczkiem reklamowym, a po jego zakończeniu widzicie napisy końcowe.  Z "Alpha Protocol" jest podobnie. Pod tym względem zgodzę się z wypowiedzią rzekomego developera, która wyciekła jakiś czas temu do sieci: "gra została wypuszczona przedwcześnie".

Przed samym końcem "Alpha Protocol" spotkacie też kilka nowych, interesujących postaci, ale zamienicie z nimi góra dwie rozmowy, po czym otrzymacie parę perków... Pozostaje mi zadać jedno pytanie - po co? Po ki grzyb przyznawać graczom przykładowe "+X punktów do biegłości we władaniu pistoletami" na pięć minut przed zakończeniem gry? Na dodatek uzyskane przez Was skille są przypisanego do jednego stanu gry i nie możecie korzystać z ich dobrodziejstw podczas kolejnych podejść do wątku fabularnego. Szkoda, bo wyraźnie wskazuje to na pośpiech twórców.

Nie oznacza to oczywiście, że cała gra jest kiepska, wręcz przeciwnie... 15 godzin minie jak z bicza strzelił, to pewne, ale jeśli nie doczekacie się jakiegoś porządnego DLC albo kontynuacji z  możliwością zaimportowania stanu gry z poprzedniczki, to możecie poczuć się nieco rozczarowani.

Podsumowanie
"Znaczy się, że co? Brać?"

Czy poleciłbym komuś "Alpha Protocol"? Niewątpliwie, w końcu sama historia jest ciekawa i opowiedziana w przystępny sposób, a wpływ naszych działań na kształtowanie świata gry wypada o wiele lepiej niż (nie boję się tego powiedzieć) w większości RPG'ów z ostatnich lat. Natomiast gra kończy się zdecydowanie za szybko, co dla wielu może być nieco odstraszające. Jeśli nie jesteście gotowi przejść jej kilka razy, aby odkryć wszystkie możliwe między bohaterami interakcje, to raczej dajcie sobie spokój.

Jeśli jesteście fanami skradanek typu "Metal Gear Solid" albo "Splinter Cell", no cóż... Pozostańcie może przy swoich faworytach, gdyż w porównaniu do nich najnowsza produkcja Obsidian Entertainment wypada wyjątkowo blado i z pewnością nie jest godna miana prawdziwej gry szpiegowskiej. W końcu co to za gra szpiegowska, w której nie opłaca się skradać albo (tfu!) wręcz nie można tego robić z powodu licznych błędów?

Lubisz postrzelać? Tutaj będzie denerwować Cię system zadawania obrażeń, który przypomina nieco mechanikę walki znaną z "The Elder Scrolls: Morrowind". Możesz wycelować przeciwnikowi w głowę i przytrzymać przy niej lufę, a tak czy siak istnieje spore ryzyko, że spudłujesz. Wszystko zależy od współczynników zmodyfikowanej broni i umiejętności, które rozwijałeś podczas gry.

Na sam koniec, tak szczerze i bez ogródek... Gra nie jest wcale tragiczna, zwłaszcza jeśli lubicie RPG wszelkiej maści, a political fiction czytujecie co noc do poduchy. Na uwagę zasługuje sam klimat i świetna ścieżka dźwiękowa, ale poza tym? Masa błędów, idiotyczne AI przeciwników, a do tego "urywanie się" gry w najciekawszym momencie.

Jeśli doczekamy się w końcu łatki, która poprawi wszystkie bugi (w co wątpię) i jakiegoś DLC kontynuującego fabułę, gra będzie warta swojej ceny.  Jednak na dzień dzisiejszy wydanie na nią prawie dwustu złotych jest moim zdaniem nierozsądne. Można zagrać, ale nie za taką kasę.

Szkoda, bo "Alpha Protocol" miała ogromny potencjał stać się duchowym następcą "Deus Ex". Potencjał, niestety, zmarnowany.

Błędy
"Przepraszamy, ale zdaje się, że do naszego produktu wkradł się mały bug!"

Przeciwnicy wtapiający się w podłogę.
Zresetowanie komputerowej inteligencji, przez co żaden przeciwnik nie reagował na moje ruchy.
Przemieszczające się światło.
Klonujący się przeciwnicy.
Boss, który wypadł poza obszar planszy, przez co jej przejście stało się niemożliwe.
Lewitujące ciała wrogów.
Zablokowanie agenta Thortona w zapętlonej animacji.
Brak możliwości zmiany broni.
Nieskończona amunicja.
Wpadnięcie w mroczne czeluści pod planszą podczas schodzenia z drabiny.
Zablokowanie systemu eventów - gra za nic w świecie nie chciała uznać przejścia misji.
Stepujący Thorton (przedziwna animacja nóg).
Nieśmiertelny boss.
Kilkukrotne odblokowanie tego samego perka.
Wrogowie skaczący bez celu między dwoma platformami.
Nagła zmiana koloru skóry bohatera.
Przejście do pomieszczenia bez żadnych tekstur.

Plusy
Ciekawy wątek główny.
Wyjątkowy klimat.
Świetny system korespondencji mailowej.
Możliwość wywierania istotnego wpływu na dalsze losy świata gry.
Mnogość dostępnych w grze broni i pancerzy.
Sporo statystyk.
Wiele postaci niezależnych.
Całkiem przyzwoita grupa frakcji.
Każdą misję można przejść na kilka sposobów.
Komentowanie działań Thortona przez bohaterów pobocznych.
Każdorazowe przejście gry ujawnia kolejne aspekty fabuły.
Jedna z najodważniejszych scenek stosunku płciowego w grach wideo z ostatnich lat (oczywiście ocenzurowana).
Animacja twarzy napotykanych w grze postaci.
Wyśmienity voice acting i dobra ścieżka dźwiękowa.
Mechanika zdobywania przydatnych informacji.

Minusy
Wołająca o pomstę do nieba ilość błędów, która przytłacza wszystkie plusy.
Kiepska grafika.
Beznadziejne AI przeciwników.
Brak zbalansowania między poszczególnymi umiejętnościami.
Wątek fabularny urywa się zdecydowanie zbyt szybko
Słabiutkie zakończenie.
Faktyczne umiejętności gracza mają niewielki wpływ na zadawane obrażenia.
Niezbyt udany system skradania.
Gra w pewnym momencie staje się przeraźliwie prosta.
Bezsensowne rozdzielanie dodatkowych perków przed samym końcem gry.
Ciągłe wczytywanie lokacji.

"Alpha Protocol" w liczbach
4 lokacje główne, w których toczy się wątek fabularny.
6 klas postaci.
3 poziomy trudności.
35 misji w całej grze.
20 poziomów doświadczenia do zdobycia.
13 frakcji.
22 postaci niezależne do spotkania.
9 umiejętności.
15 poziomów biegłości dla każdej umiejętności.
11 mocy specjalnych.
4 typy broni dostępnych w grze.
2 sztuki broni, z których możemy korzystać jednocześnie podczas misji.
4 miejsca na usprawnienia w każdej broni.
4 miejsca na usprawnienia w pancerzu.
8 maksymalna liczba przedmiotów, które możemy zabrać na misję.
3 typy amunicji dla każdej broni.
15 karabinów szturmowych.
36 usprawnień dla karabinów szturmowych.
15 karabinów maszynowych.
33 usprawnienia dla karabinów maszynowych.
15 strzelb.
30 usprawnień dla strzelb.
14 pistoletów.
33 usprawnienia dla pistoletów.
16 pancerzy.
25 usprawnień dla pancerzy.
28 gadżetów szpiegowskich.
Ponad 100 perków.

Komentarze (6)add
0
...
Napisane przez Czipcok , lipiec 13, 2010
Zgadzam się co do wszystkiego a szczególnie do niezbalansowania umiejętności sam miałem skradanie,hackowanie i sabotarz i nie możliwe było dla mnie pokonanie ostatniego bossa.
Zgłoś nadużycie
głosuj na -
głosuj na +
Głosy: -1
266
...
Napisane przez Michał Głowaczewski , czerwiec 18, 2010
Mike Podolski: Zgodzę się, taka konkretna "krzyżówka" z pewnością wyszła by grze na dobre. W "Mass Effect" walki były prawdziwą przyjemnością, a sama rozgrywka była o wiele dłuższa. Co do skradania, to wiem, że sporo osób narzekało na AI w najnowszej odsłonie "Splinter Cell", ale w porównaniu do "Alpha Protocol" wcale nie było takie złe, poważnie. Śmieszna rzecz - gra szpiegowska, w której to właśnie samo "szpiegowanie" wypada najgorzej, no ale tak to niestety wygląda. :-)

brolly: To samo mówiła moja by... Khem, a na poważnie - fajnie, że się podoba. Nie wiem czy recki zawsze będą tak długie, gdyż "rozdziobanie" gry zajmuje jednak trochę czasu i nie gwarantuję, że zawsze znajdę wolną chwilkę na zgłębianie każdej produkcji pojawiającej się na rynku. Zwłaszcza, że w tym roku szykuje nam się cała masa potencjalnych hiciorów. Zobaczymy!

aQQ: Co prawda nie stosuję żadnych ocen, ale mogę z tego miejsca obiecać, że plusy i minusy będę wrzucać zawsze. Jeśli nie masz czasu lub ochoty na przebijanie się przez ścianę tekstu - luz, jeden rzut okiem na podsumowanie i już wiesz "co jest pięć"! :-)
Zgłoś nadużycie
głosuj na -
głosuj na +
Głosy: +0
129
...
Napisane przez aQQ , czerwiec 18, 2010
dobrze, że na końcu wrzuciłeś plusy i minusy gry bo jak dla mnie to te recenzje są lekko przydługawe a tak mam wszystko w pigułce smilies/grin.gif niemniej jednak doceniam ogrom twojej pracysmilies/smiley.gif
Zgłoś nadużycie
głosuj na -
głosuj na +
Głosy: +0
95
...
Napisane przez brolly , czerwiec 17, 2010
wielkość przeraża mnie smilies/grin.gif recka egelanckasmilies/tongue.gif
Zgłoś nadużycie
głosuj na -
głosuj na +
Głosy: +0
172
...
Napisane przez Mike Podolski , czerwiec 17, 2010
noooo Drogi Michale znowu wyczerpałeś temat i rozłożyłeś Alphe na czynniki pierwsze - BRAWO! a co do gry to fakt że potencjał ma ogromny! Gdyby tak skrzyżować ją z mass effect (grafika i strzelanie) i splinter cellem (skradanie) to mielibysmy grę idealną. Twoje recki razem z Chlebkiem stają sie mocną stroną gramitacji.pl tak trzymać
Zgłoś nadużycie
głosuj na -
głosuj na +
Głosy: +1
90
...
Napisane przez Chlebek , czerwiec 17, 2010
Elegancka recka.. Pamiętaj Michał, że dziś o 20stej spotkanie i nagrywamy Clubcast.
Zgłoś nadużycie
głosuj na -
głosuj na +
Głosy: +0
Napisz Komentarz
zmniejsz | powiększ

busy
Najnowszy podcast
Najnowsza audycja

Najnowsze recenzje

Mafia II Demo - Pierwsze Wrażenia 11 sierpnia 2010, 20.15 Łukasz Wajda Multiplatformowe
Mafia II Demo - Pierwsze Wrażenia
Od wczoraj użytkownicy X360 i PC mogą cieszyć się Demem Mafia II. Osoby grające na PS3 muszą jeszcze poczekać (sprawdzałem przed chwilą, nie ma). Nie byłbym sobą, gdybym nie zassał demka ze Steamu, zaraz po jego
LIMBO - recenzja 29 lipca 2010, 19.41 Tomasz Pytlos Xbox 360
LIMBO - recenzja
LIMBO - pozycja, na którą czekały rzesze graczy, w końcu wdarła się szturmem na rynek Xbox Live. Niewiele myśląc, bo w zasadzie nad czym tu myśleć, wysupłałem ze swojego wirtualnego portfela niemałą kwotę1200
Alien Breed: Impact - recenzja 20 lipca 2010, 02.08 Michał Głowaczewski Multiplatformowe
Alien Breed: Impact - recenzja
Jakiś czas temu obiecaliśmy Wam recenzję „Alien Breed: Impact”, ale natłok obowiązków (znaczy się: leżenie brzuchem do góry i chłeptanie zimnego piwka) nie pozwolił nam przysiąść na dłużej do tej pozycji
Alpha Protocol - recenzja 16 czerwca 2010, 22.48 Michał Głowaczewski Multiplatformowe
Alpha Protocol - recenzja
Kiedy pojawiły się informacje o tym, że firmy Obsidian Entertainment oraz Sega zamierzają wspólnie stworzyć nową grę RPG, byłem wniebowzięty. Od pierwszych doniesień o projekcie "Alpha Protocol" minęły cztery l
The Settlers 7: Droga do Królestwa - Recenzja 09 czerwca 2010, 21.20 Łukasz Wajda PC
The Settlers 7: Droga do Królestwa - Recenzja
Piętnasty wiek na Śląsku z pewnością był wesoły. Lokalne przepychanki miedzy władykami, cztery krucjaty husyckie, kilka epidemii , pełno kurewstwa i chamstwa. Kto miał pieniądze stawiał sobie gustowny, warowny

Najnowsza publicystyka

Wielki Tatuś i filozofia Ayn Rand (część 2) 06 lipca 2010, 17.16 Piotr Kochanowski Publicystyka
Wielki Tatuś i filozofia Ayn Rand (część 2)
Zapraszam wszystkich do drugiej części publicystyki Piotra Kochanowskiego poświęconej Ayn Rand, "Atlasowi Zbuntowanemu" oraz powiązaniom z serią Bioshock. Piotrek jak zwykle trzyma poziom, przeraża wiedzą i dołuje
Wielki Tatuś i filozofia Ayn Rand (część 1) 09 czerwca 2010, 20.00 Piotr Kochanowski Publicystyka
Wielki Tatuś i filozofia Ayn Rand (część 1)
Zapraszam na kolejną porcję publicystyki w wykonaniu Piotra Kochanowskiego. Tym razem przyjrzymy się dokładniej twórczości Ayn Rand, a konkretniej jej największemu działu pt "Atlas zbuntowany" oraz licznym analogiom
PEGI a sprawa polska 02 maja 2010, 13.45 Michał Głowaczewski Publicystyka
PEGI a sprawa polska
Czyli co nieco o grach przeznaczonych wyłącznie dla osób dorosłych, jak także systemie PEGI oraz problemach z jakimi muszą borykać się przychylni mu dystrybutorzy. Do tego ciekawy komentarz posłanki Elżbiety Radz
Silent Hill i Drabina Jakubowa 27 kwietnia 2010, 18.39 Przemysław Radwan Publicystyka
Silent Hill i Drabina Jakubowa
Silent Hill i Drabina Jakubowa to kolejna publicystyka Piotra Kochanowskiego na którą mam wielką przyjemność wszystkich Was serdecznie zaprosić. Tekst i tym razem jest kopalnią informacji i ukazuje liczne patenty z s
Stephen King i seria Silent Hill 08 kwietnia 2010, 10.20 Przemysław Radwan Publicystyka
Stephen King i seria Silent Hill
Mam dziś przyjamność zaprosić wszystkich Was do przeczytania bardzo ciekawej publicystyki Piotra Kochanowskiego traktującej o licznych powiązaniach serii Silent Hill z twórczością Stephena Kinga. Wielkie dzięki Pi

Ostatnio komentowane:

Audycja 89/ Mafia II, Kane and Lynch 2 (4 komentarze) poniedziałek, 06 września 2010
FF XIII sprzedało się lepiej na PS3 (1 komentarze) sobota, 04 września 2010
Jak włożyć stary dysk w Xboxa 360 S (1 komentarze) sobota, 04 września 2010
Ps3 "spiracone"? (1 komentarze) piątek, 03 września 2010
Świeżutki trailer Mortal Kombat (2 komentarze) środa, 01 września 2010
Niesamowity filmik F1 2010 (1 komentarze) wtorek, 31 sierpnia 2010
1.5 miliona preorderów Halo: Reach (2 komentarze) wtorek, 31 sierpnia 2010
Pełna lista aut NFS: Hot Pursuit (3 komentarze) poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Xbox Fun Day 2010 już za nami (2 komentarze) poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Jutrzejsza audycja odwołana (5 komentarze) poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Najnowsze wpisy na blogu