The Settlers 7: Droga do Królestwa - Recenzja
Łukasz Wajda   środa, 09 czerwca 2010 21:20
Piętnasty wiek na Śląsku z pewnością był wesoły. Lokalne przepychanki miedzy władykami, cztery krucjaty husyckie, kilka epidemii , pełno kurewstwa i chamstwa. Kto miał pieniądze stawiał sobie gustowny, warowny zameczek, kto pieniędzy nie miał, przy budowie owego zameczku harował. Wkrótce warowni stało tak gęsto, że z murów obronnych każdego poranka poczęto sobie machać i słać pozdrowienia. Mówiąc krótko: cud, miód i orzeszki...
Jako, że krucjaty udane były średnio, łupów niewiele, za to cięgi w Czechach zbierano potężne, władykowie pilnie potrzebowali gotówki...Raczej prędzej niż później, ktoś mający łeb na karku wpadł na genialny pomysł, co by sąsiadów biedniejszych napaść, gród spalić, mężów na pal wsadzić a kobiety zgwałcić. Swój plan prędko w czyn wdrożył i wszyscy po łbach zaczęli prać się równo.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ano dlatego, że obraz ten, jak żywo przypomina mi nową odsłonę Setlersów. Może bez epidemii, gwałcenia i wbijania na pal, ale reszta z grubsza się zgadza. Mamy krucjatę, całą masę rycerstwa, jeszcze więcej zameczków, podbijanie i oczywiście bogacenie się.
Że niby wstępniak z dupy? Myślę, że lepiej napisać taki, niż po raz kolejny wałkować, jaka to wspaniała była pierwsza/ druga/ trzecia część Setlersów, ile godzin przy niej spędziłem i nocy zarwałem. Względnie żalić się całemu światu, że kiedyś były prawdziwe gry, wymagające i z przesłaniem, a teraz liczy się tylko grafika, poligony, shadery itd. Gry są jakie są i tylko cieszyć się trzeba, bo stają się coraz lepsze. Przechodząc do sedna…
…Matka jest tylko jedna. I szanować ją trzeba, ale ja nie o tym. Miała być recenzja, i recenzja będzie. The Settlers 7 jest grą wyśmienitą, Blue Byte po raz kolejny odwaliło kawał dobrej roboty.

KAMPANIA, CZYLI JAK ZOSTAŁEM KRÓLOWĄ…
W rybie fabularnym mamy 12 misji przedstawiających historię księżniczki Zoe. Zostaje ona wysłana do Tandrii, ciemiężonej przez tamtejszych władców. Historia do ambitnych nie należy i choć przewidywalna do bólu, posiada specyficzny klimat. Poziom merytoryczny dialogów też nie jest wysoki, ale postacie wyraziste i opowieść bardzo szybko nas wciąga.
W tym miejscu trzeba zwrócić uwagę na polski dubbing, który jest bardzo dobry. Głosy postaci są naturalne, świetnie komponują się z klimatem gry. Zastanawiam się, czy specyficzne bełkotanie żołnierzy również tłumaczono…
Fabuła jest jednak tylko tłem dla rozgrywki. A ta prezentuje się rewelacyjnie i rewolucyjnie! Pierwsze trzy misje pełnią rolę tutoriala, poznajemy w nich podstawy gry i staramy się nie usnąc z nudów. Jednak później sytuacja ulega diametralnej zmianie.
MECHANIKA ROZGRYWKI
Każdą misję rozpoczynamy z jednym zamkiem, małą ilością surowców, podstawowymi budynkami i kilkoma poddanymi. Mapa podzielona jest na prowincje które podbijamy by wydobywać nowe zasoby, niezbędne do rozbudowy naszego imperium. I tutaj nastąpiła pierwsza zmiana, nie ma mgły która zasłaniała wrogie prowincje w poprzednich częściach. Możemy bez przeszkód obserwować całą mapę, ruchy wrogich wojsk mamy jak na dłoni. Drugą zmianę w rozgrywce możemy zaobserwować rozbudowując osadę. Budynki są pogrupowane według przeznaczenia, chcąc założyć kopalnię złota najpierw budujemy górską chatę, a dopiero później dostawiamy do niej kopalnię właściwą. Tak samo jest ze wszystkimi warsztatami rzemieślniczymi. System jest dopracowany i przemyślany, wszystko działa tak jak powinno. Są trzy poziomy rozbudowy budynków, zwiększające ich wydajność bądź możliwości. Transport odbywa się systemem warsztat –magazyn-warsztat. Czasem znacząco wydłuża to czas budowy nowego budynku, kiedy tragarz dwa razy pokonuje tą samą drogę.

PRESTIŻ, TECHNOLOGIA I LOGISTYKA
W grze mamy dwie wariacje na temat drzewek technologicznych. Pierwszym z nich jest poziom prestiżu. Im wyższy tym więcej nowych typów budowli możemy postawić, rozbudować budynki i postawić lepsze mury obronne. Punkty prestiżu dostajemy między innymi, za podbój nowych terytoriów, odkrywanie technologii, stawianie elementów dekoracyjnych. Drugą możliwością zdobycia nowych technologii są mnisi. Budujemy klasztor i wysyłamy mnichów do biblioteki z zadaniem odkrycia konkretnego ulepszenia. Możemy również wysyłać ekspedycje handlowe do odległych krain i prowadzić z nimi handel.
HAJDA NA KOŃ, CZYLI SŁODKA WOJENKA
System walki jest bardzo prosty. Mamy generała który prowadzi żołnierzy. Możemy ich nająć w karczmie(tylko dwa podstawowe typy jednostek) bądź w koszarach. Ta druga opcja jest znacznie bardziej opłacalna. Koszary możemy wybudować dopiero po odblokowaniu odpowiedniej opcji w drzewku prestiżu. Po rozbudowie koszar możemy produkować nowe typy jednostek. W grze możemy zaciągnąć, pikinierów, muszkieterów, rycerzy(konnica), armaty i chorążych. Dzięki obecności chorążego w naszym oddziale, jednostki atakują silniej i lepiej się bronią, pozostałe typy wojsk nie wymagają chyba objaśnienia. System walki jest bardzo prosty, wskazujemy cel ataku naszemu generałowi, a resztę robi za nas komputer. Wygrać misję możemy na dwa sposoby. Pokonujac wrogów, bądź zdobywając gwiazdki za osiągnięcia. Kiedy mamy ich odpowiednią ilość zaliczamy misję.
GRAFIKA I DZWIĘK
Graficznie jest świetnie. Wszystko jest bajkowe, kolory pastelowe, słoneczko świeci, chmurki płyną, nasze wojska maszerują. Nie ma się do czego przyczepić. Z muzyką bywa różne. Coś tam niby brzdąka w tle, czasem nawet wyje, ale szału nie ma. Zwyczajnie nie przeszkadza i wpasowuje się w klimat gry. Za to dźwięki postaci są świetne, ale o tym pisałem już wyżej, więc nie będę się rozwodził.

MINUSY i BŁĘDY
Wspominałem już o systemie transportu który nie jest doskonały. Brakowało mi również możliwości przyspieszenia czasu, czasem zwyczajnie siedziałem i czekałem, aż poddani wypełnią wszystkie wyznaczone im zadania. Błędów nie zauważyłem żadnych. Wszystko działało tak jak powinno, nic nie psuło rozgrywki.
PODSUMOWANIE
The Settlers 7 jest grą udaną I bardzo przyjemną. Rozgrywka wciąga, grafika urzeka, muzyka nie przeszkadza. Jest miło i przyjemnie. Nawet mojej współlokatorce się podobało i wisiała mi czasem nad głową, stwierdzając , że „ładnie wygląda”. Szkoda, że kampania jest taka krótka, bo chętnie popodbijałbym nowe królestwa. Jednak niebawem powinniśmy dostać dodatek z kolejnym wątkiem fabularnym, tymczasem pozostaje tryb multiplayer i i pojedyńcze misje. Grę gorąco wszystkim polecam. Dużo dobrej zabawy i kilka dni wyrwanych z życiorysu. Było warto.
Plusy:
+świetna, baśniowa grafika
+rewelacyjny dubbing
+klimat
+wciągająca rozgrywka
+ciekawe innowacje
+settlers!
Minusy:
+brak przyspieszacza
+kampania mogła by być dłuższa*
+muzyka nie powala*
*Dwa ostatnie minusy są trochę na siłę. Jestem tego świadom:).
OCENA KOŃCOWA: 8,5/10
Fani serii, mogą doliczyć sobie jedno oczko :).
Na koniec, chciałem się ze wszystkimi przywitać. W ekipie jestem już od dłuższego czasu, ale do tej pory zajmowałem się technicznymi sprawami. Teraz miałem trochę wolnego, więc postanowiłem skrobnąć większy tekst. Pozdrawiam i zapraszam do komentowania.
Łukasz Wajda
Napisane przez Octane PL , czerwiec 09, 2010
recka bardzo dobra - settlersi od zawsze ciągnęli mnie do blaszaka - na dwójce się w sumie wychowałem. Po recenzji chyba trzeba będzie zainwestować w jeden z niewielu zakupów na piecuszka














